meble biurowe | forum Jak zachować się w danej sytuacji?

Main menu:

Site search

Categories

styczeń 2009
P W Ś C P S N
« września    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Tags

Co zrobić z rękami

Ręce są najwrażliwszym narzędziem i najbardziej ekspresyjną częścią ciała człowieka. Doskonalenie się ich sprawności to w równym stopniu co rozwój mózgu, świadectwo biologicznego postępu, który doprowadził do powstania gatunku Homo sapiens. To ręce musiały urzeczywistniać i wprowadzać w czyn idee i pomysły zrodzone w ludzkiej głowie, doświadczenie i zdolności rąk otwierały przed mózgiem nowe możliwości kształtowania życia. Ewolucja budowy kończyny przedniej doprowadziła do przeciwstawnego ustawienia kciuka, który początkowo umiejscowiony był równolegle do pozostałych palców. Człowiek uzyskał zdolność pewnego chwytania, a także trzymania przedmiotów pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Palce i dłonie stawały się coraz bardziej wrażliwe, sprawne i ruchliwe, aż ręce stały się tak niesłychanie czułym instrumentem o wielkich możliwościach, że nauka i technika nie potrafią po dziś dzień stworzyć porównywalnie sprawnego i uniwersalnego narzędzia.
Na centymetrze kwadratowym opuszki palca dziecka skupionych jest około sześciu tysięcy zakończeń nerwowych; u dorosłego jest ich
trzy do czterech tysięcy. Dzięki tym fantastycznym czujnikom rozmieszczonym w skórze potrafimy wyczuć pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym nawet włos albo kłaczek kurzu i stwierdzać różnice grubości rzędu ułamków milimetra. Powierzchnie palców i dłoni informują nas dokładnie o fakturze dotykanych materiałów, i jest dla nas oczywiste, że bez pomocy wzroku potrafimy odróżnić nie tylko futro od szczotki, ale i aksamit od jedwabiu, sztuczne włókno od włókna naturalnego.
Dawniej, kiedy jeszcze tak bardzo nie wyręczaliśmy naszego ciała w jego naturalnych funkcjach i umiejętnościach przez używanie przyrządów, urządzeń i maszyn, przekupki na rynku, chłopi i rzemieślnicy potrafili, ważąc przedmioty w dłoni, określić ich ciężar 7 dokładnością do dziesięciu czy dwudziestu gramów.
Ta sama ręka, która uderzając młotem kowalskim potrafi po oporze żelaza rozpoznać zmianę jego twardości i przekazać to mózgowi, aby z kolei druga naciskając miech mogła podsycić ogień i podnieść temperaturę żaru tak, by żelazo pozostało miękkie i podatne - ta sama ręka potrafi na klawiszach fortepianu albo na strunach skrzypiec w ciągu jednej sekundy wygrać dwanaście dźwięków, różnicując je dynamicznie, rytmicznie i wyrazowo!
Ponadto nasza ręka jest narzędziem samodzielnym, nie musimy jej niczego podsuwać - sama sięga po obrabiane przedmioty. Stawy palców, nadgarstków, łokci i barków oraz stosunkowo znaczna długość ramion pozwalają na wykonywanie ruchów o szerokim zakresie, o różnych kierunkach i zwrotach, o różnym charakterze; kreślimy rękami linie proste i łamane, wymachujemy ramionami, opisujemy koła, wykonujemy ruchy miękkie i zamaszyste, naśladujemy fale, pokazujemy zakręty i kanty, sięgamy rękami po przedmioty, chwytamy, dotykamy, przytrzymujemy, strącamy, głaszczemy pieszczotliwie i mocno uderzamy, przesuwamy, wyciągamy, szczypiemy i bębnimy palcami…
Ujmujemy dłońmi otaczający świat, aby go pojąć. Dopiero dotknięcie czegoś, zetknięcie się z czymś pozwala stwierdzić, że to jest takie, jak sobie wyobrażamy. Albo inne. Wtedy owo dotknięcie - a to słowo każdemu kojarzy się z ruchem ręki - zmusza nas do skorygowania wyobrażenia.

Spluwanie

Plunięcie komuś pod nogi wyraża pogardę, odrzucenie, w ten sposób okazujemy odrazę. Demonstracyjnie odmawiamy jedzenia, aby wyrazić protest. Zachowują się tak zarówno dzieci, jak i obrażeni na żony panowie. Rozczarowania, miłosne kłopoty odbierają nam apetyt: nie jemy, gdyż nie chcemy przyjąć do wiadomości prawdziwego stanu rzeczy. Bywa i tak, że obżarstwem kompensujemy doznane przykrości i krzywdy. Albo, co jeszcze bardziej skomplikowane: objadamy się ze zgryzoty i wściekłości, sprawia nam to przyjemność i tyjemy, by ostentacyjnie ukarać w ten sposób tę drugą osobę: zemsta jest słodka.
Tak, to prawda: pokaż mi, jak jesz, a powiem ci, kim jesteś.
Ważnym elementem w mimice twarzy są także zęby. Zaciśnięte -nadają twarzy zacięty wyraz: nie chcę niczego przyjąć, niczego dać, w niczym ustąpić. Dobrze pasuje tu przysłowiowe określenie ?pies ogrodnika”: sam nie zje, ale i innym nie da. Taka osoba uporczywie, z wściekłością trzyma się jakiejś sprawy, nie wypuści jej z zębów, nawet jeśli nie bardzo wie, co z nią dalej począć. Jeśli zastaniemy kogoś w takim nastroju przy jakiejkolwiek pracy - może to być prasowanie czy wypełnianie deklaracji majątkowej - i zaproponujemy spacer, to taka osoba z wyraźnym wyrzutem odpowie nam najprawdopodobniej: ?To niemożliwe, ty możesz sobie na to pozwolić, ja muszę pracować”. Tak jakby to była nasza wina.
Nos, narząd powonienia, nie jest najbardziej ruchliwym organem, ale mimo to nadaje się do przekazywania wyraźnych sygnałów. Kiedy tylko poczujemy podniecający zapach, nozdrza napinają się i zaczynają drgać. Reagują tak w każdej sytuacji pobudzenia. Ludzie bardzo zmysłowi - typ, któremu na poły żartobliwie przypisuje się ?zwierzęce instynkty” - najzupełniej świadomie rozdymają nozdrza, aby odebrać więcej zmysłowych informacji - albo po to, by zasygnalizować swoją zmysłowość. Kiedy nozdrza się rozszerzają, komórki węchowe łatwiej przyjmują podniety; dlatego poruszając skrzydełkami nosa sprawdzamy woń potraw, a gdy ktoś intensywnie myśli, analizuje jakąś myśl, nierzadko towarzyszy temu drganie nozdrzy. Na przykrą woń kręcimy nosem, w ten sam sposób pokazujemy, że coś nam nie odpowiada -jakaś sprawa, pomysł, propozycja.

Sposób jedzenia

Sposób jedzenia rzeczywiście dużo mówi o charakterze człowieka. Niektórzy szybko pochłaniają potrawy, bez kosztowania, bez próbowania, połykają nie pogryzione kawałki, tak że ledwie mogą je strawić. Z informacjami postępują podobnie: chwytają, połykają, zwracają nie przemyślane, nie przetworzone, w postaci sloganów, wytartych frazesów, obiegowych opinii. Rzadko potrafią dodać coś od siebie, wypluwają nie przetrawioną masę, ich komunikaty są nieskładne, pełne luk, chaotyczne, myśl nic spaja się z myślą. Brak tu elementu własnego przemyślenia - penetrującego, analizującego i spajającego podobnie jak enzym zawarty w ślinie.
Inni podchodzą do jedzenia z iście chirurgiczną maestrią. Z lubością, pieczołowicie dzielą i kroją każdy kawałek na talerzu, by wybrać najsmakowitsze kąski i po kolei włożyć do ust; równie wybredni i wymagający są w życiu. Są też ludzie, którzy kapryszą i narzekają na wszystko, co na talerzu: to jest za słone, a to za mdłe, za ciepłe albo za zimne, tego jest za dużo, tamtego za mało. Także w życiu ciągle wyrzekają, doszukują się wad we wszystkich i we wszystkim, wszystkich i wszystko osądzają - a przy tym sami nie są zdolni do żadnych intensywnych przeżyć czy doznań. Takim osobom można tylko poradzić, żeby jadły wolno, z przerwami, żeby dobrze przeżuwały i nauczyły się smakować. Ale zapewne ledwie popróbują, gdyż są albo tak bardzo pewne siebie, albo przeciwnie, tak bardzo brak im pewności, że pozostaną przy swojej manierze.
Tak, to pewne, że stół to znakomite pole do studiowania charakterów. Oto ktoś po kawałku odrywa zębami z widelca mięso i warzywa. To człowiek zachłanny, ciągnący wszystko do siebie, niezdolny do współpracy z innymi. Tam kto inny szybko pochłania zbyt gorące danie -nie chce i nie potrafi dostrzegać niuansów; byle mieć to już za sobą. Tu znów ktoś każdą potrawę zalewa sosem maggi, zasypuje solą i pieprzem: ten człowiek boi się nowego, wszelkich nowych wrażeń.
Jedzenie powinno smakować, gdyż to ułatwia przyswajanie, spożytkowanie pokarmu na potrzeby organizmu. Dobre jedzenie to także sposób na miłość: przez żołądek do serca. Ale od kochanej osoby przyjmiemy także coś, co nam mniej smakuje. Poza tym - nie, gdyż organizm przeważnie nie akceptuje niczego, co nie odpowiada naszemu smakowi. Czujemy wstręt, dostajemy mdłości, ciało buntuje się, wyrzuca to, czego nie lubi.
Nie inaczej jest z bodźcami niematerialnymi. Wypowiedzi, działania, których nie chcemy zaakceptować, ataki i obraźliwe słowa, na które nie możemy zareagować, sytuacje, lęki i napięcia, z którymi sobie nie radzimy, wpływają na nasze fizyczne samopoczucie. Mówimy: mdli mnie na samą myśl o czymś, albo: żołądek mi się wywraca. Kiedy jesteśmy bardzo zdenerwowani - ?wypluwamy”, wyrzucamy z siebie zdania, z trudem przełykamy ślinę. W sytuacjach stresowych czy lękowych niektórzy dostają bólów żołądka, muszą biec do toalety. Ciało na swój sposób odreagowuje stres i to sprawia ulgę, mimo że psychicznie i moralnie dochodzimy do siebie znacznie wolniej.

Uśmiech

Ze względu na swoją pozytywną wartość jako sygnału uśmiech stał się manifestowanym elementem ceremonii powitalnych. Jeśli na powitanie ktoś w szerokim uśmiechu ukazuje zęby, sygnał ten może niekiedy wyrażać poczucie przewagi: patrz, jakie mam zęby, mógłbym cię ugryźć, ale nie zrobię tego, gdyż budzisz we mnie pozytywne uczucia.
Możliwości ekspresyjne uśmiechu są bardzo bogate: bywa on wymuszony, nieszczery, fałszywy, może zdradzać złe zamiary. Oczy nie śmieją się wtedy razem z wargami: pozostają zimne, ostre, obojętne, spoglądają koso.
Zadaniem zębów jest gryzienie i rozdrabnianie przyjmowanego pokarmu, tak aby możliwe było połykanie, trawienie i przyswajanie. Ta niszczycielska, agresywna działalność ma w tym przypadku pozytywny charakter, gdyż inaczej nie moglibyśmy przetworzyć i spożytkować na potrzeby organizmu przyjmowanego jedzenia. Nie pogryziony, nagle połknięty twardy kawałek chleba nie jest dla organizmu pokarmem, lecz ciałem obcym, które żołądek z trudem trawi; podrażniony żołądek buntuje się, reaguje bólem, zwraca niestrawny kawałek -wymiotujemy.
Strawa duchowa potrzebuje takiego samego procesu obróbki: należy ją odpowiednio przygotować, przyjmowanie jej musi odbywać się stopniowo, po kawałku, w drobnych porcjach, abyśmy mogli wszystko przetrawić i włączyć w nasz system: wszystkie informacje, emocje, zdarzenia i doświadczenia, z którymi się stykamy.
Kto potrafi dobrze gryźć, ten nie boi się także ostrych konfrontacji, nie unika trudnych spraw, drąży i próbuje, aż mu się uda. Taka osoba podejmuje zadania i wyzwania, poszerza swoje horyzonty. Natomiast ludzie, którzy niechętnie używają swoich ?narzędzi” do żucia i przedkładają potrawy miękkie, nie wymagające porządnego gryzienia oraz słodycze, pewnie zadowolą się miałkimi argumentami, taniutką intelektualną papką; są raczej dość wygodni, leniwi w myśleniu, nie lubią się wysilać. Oczekują obsługi, łatwo ulegają wpływom - zarówno pod działaniem silnego nacisku, jak i łagodnej namowy.

Wysunięcie języka

Wysunięcie języka słusznie rozumiane jest jako wyraz dezaprobaty, odrzucenia, intencja obrazy. Coś (czy ktoś) nam nie odpowiada, jest nam ?nie w smak” - tak jak potrawa - i chcielibyśmy się tego pozbyć.
Gdy coś nam smakuje, oblizujemy usta, jakbyśmy chcieli zebrać jeszcze ostatnie okruchy smakołyku. Stąd powolne przejechanie końcem języka po wargach odbierane jest jako sygnał erotyczny, który ma zasugerować i pobudzić aktywność seksualną. Jednocześnie zwilżamy wargi, przez co stają się bardziej błyszczące, czyli atrakcyjne i wrażliwe.
Gdy się nad czymś zastanawiam, usiłując wygrzebać z pamięci okruchy myśli, wiadomości, nieświadomie przejeżdżam językiem po zębach, jakby szukając resztek jedzenia.
Jak rozległa jest sfera tych skojarzeń i powiązań, świadczą liczne zwroty i powiedzenia, niektóre już wcześniej przytoczone, na przykład ?ugryźć się w język”, czyli powstrzymać od powiedzenia czegoś niestosownego, ?mieć coś na języku”, ?nabrać wody w usta”, ?ostrzyć sobie zęby” Ud.
Otworzenie ust to pierwsza czynność umożliwiająca przyjęcie pokarmu. Jeśli potrawa nam smakuje, kąciki ust wyginają się w górę, nadając wargom kształt miseczki: żeby wszystko pozostało w ustach żeby tylko nic nie uronić. Podobnie reagujemy, gdy coś nam się podoba, robi na nas przyjemne wrażenie.
Reakcja przeciwna to wygięcie ust w dół i wykrzywienie twarzy w odpowiedzi na smak gorzki albo kwaśny - a także na inne niemiłe bodźce. Mówimy, że ktoś robi kwaśną minę.
Krzyk i płacz poprzez fakt napięcia mięśni kojarzą się /, reakcją ucieczki10, ściągnięte w dół kąciki warg i szeroko otwarte usta sygnalizują odmowę komunikacji; takim znakom towarzyszy często sygnał grożenia - pokazanie zębów.
Zaciśnięte wargi to jednoznaczna informacja: nie akceptuję (nie przyjmuję) tego; albo: nie będę mówić. Widząc taką minę rozmówcy należy się spodziewać z jego strony ostrej krytyki lub reakcji odmownej. Zaciśnięte, zacięte usta są charakterystyczne dla ludzi samowolnych, uparcie trzymających się swego, pełnych podejrzliwości i nieufnych. Trudno z nimi nawiązać kontakt, prowadzić rozmowę -i aż nazbyt łatwo przykleja im się etykietkę zimnych i obojętnych. Zupełnie niezasłużenie z, tą krzywdzącą oceną spotykają się także ludzie o z natury wąskich ustach. Kiedy nie możemy się zdecydować, czy powiedzieć tak, czy powiedzieć nie, wysuwamy ściągnięte ?w dzióbek” wargi do przodu, ale nie otwierany ust. Rozchylając tak ułożone wargi, posyłamy komuś kokieteryjnego całuska (albo wypuszczamy kółeczka papierosowego dymu).
Stany psychiczne stopniowo wyciskają piętno na wyrazie ust. Po ściągniętych w dół kącikach nietrudno poznać człowieka zgorzkniałego czy wiecznie skwaszonego. Osoba pogodna, radosna, smakująca życie jak wyborny kąsek, nadaje całej twarzy promienny wyraz dzięki uniesionym w górę kącikom - po prostu się uśmiecha.
Szczery uśmiech rodzi się ze współgrania mięśni wokół oczu i mięśni ust; reakcja tych mięśni zachodzi jednocześnie. Na widok bodźca pozytywnego oczy rozszerzają się nieco, nabierają promiennego wyrazu, podczas gdy kąciki ust automatycznie unoszą się w górę, jakby w oczekiwaniu przyjemnego doznania. To współgranie sygnałów kształtuje się już w najwcześniejszym niemowlęctwie, kiedy to widok matki bardzo silnie kojarzy się z oczekiwanym zaspokojeniem głodu.