Sposób jedzenia
Sposób jedzenia rzeczywiście dużo mówi o charakterze człowieka. Niektórzy szybko pochłaniają potrawy, bez kosztowania, bez próbowania, połykają nie pogryzione kawałki, tak że ledwie mogą je strawić. Z informacjami postępują podobnie: chwytają, połykają, zwracają nie przemyślane, nie przetworzone, w postaci sloganów, wytartych frazesów, obiegowych opinii. Rzadko potrafią dodać coś od siebie, wypluwają nie przetrawioną masę, ich komunikaty są nieskładne, pełne luk, chaotyczne, myśl nic spaja się z myślą. Brak tu elementu własnego przemyślenia - penetrującego, analizującego i spajającego podobnie jak enzym zawarty w ślinie.
Inni podchodzą do jedzenia z iście chirurgiczną maestrią. Z lubością, pieczołowicie dzielą i kroją każdy kawałek na talerzu, by wybrać najsmakowitsze kąski i po kolei włożyć do ust; równie wybredni i wymagający są w życiu. Są też ludzie, którzy kapryszą i narzekają na wszystko, co na talerzu: to jest za słone, a to za mdłe, za ciepłe albo za zimne, tego jest za dużo, tamtego za mało. Także w życiu ciągle wyrzekają, doszukują się wad we wszystkich i we wszystkim, wszystkich i wszystko osądzają - a przy tym sami nie są zdolni do żadnych intensywnych przeżyć czy doznań. Takim osobom można tylko poradzić, żeby jadły wolno, z przerwami, żeby dobrze przeżuwały i nauczyły się smakować. Ale zapewne ledwie popróbują, gdyż są albo tak bardzo pewne siebie, albo przeciwnie, tak bardzo brak im pewności, że pozostaną przy swojej manierze.
Tak, to pewne, że stół to znakomite pole do studiowania charakterów. Oto ktoś po kawałku odrywa zębami z widelca mięso i warzywa. To człowiek zachłanny, ciągnący wszystko do siebie, niezdolny do współpracy z innymi. Tam kto inny szybko pochłania zbyt gorące danie -nie chce i nie potrafi dostrzegać niuansów; byle mieć to już za sobą. Tu znów ktoś każdą potrawę zalewa sosem maggi, zasypuje solą i pieprzem: ten człowiek boi się nowego, wszelkich nowych wrażeń.
Jedzenie powinno smakować, gdyż to ułatwia przyswajanie, spożytkowanie pokarmu na potrzeby organizmu. Dobre jedzenie to także sposób na miłość: przez żołądek do serca. Ale od kochanej osoby przyjmiemy także coś, co nam mniej smakuje. Poza tym - nie, gdyż organizm przeważnie nie akceptuje niczego, co nie odpowiada naszemu smakowi. Czujemy wstręt, dostajemy mdłości, ciało buntuje się, wyrzuca to, czego nie lubi.
Nie inaczej jest z bodźcami niematerialnymi. Wypowiedzi, działania, których nie chcemy zaakceptować, ataki i obraźliwe słowa, na które nie możemy zareagować, sytuacje, lęki i napięcia, z którymi sobie nie radzimy, wpływają na nasze fizyczne samopoczucie. Mówimy: mdli mnie na samą myśl o czymś, albo: żołądek mi się wywraca. Kiedy jesteśmy bardzo zdenerwowani - ?wypluwamy”, wyrzucamy z siebie zdania, z trudem przełykamy ślinę. W sytuacjach stresowych czy lękowych niektórzy dostają bólów żołądka, muszą biec do toalety. Ciało na swój sposób odreagowuje stres i to sprawia ulgę, mimo że psychicznie i moralnie dochodzimy do siebie znacznie wolniej.
Posted: wrzesień 12th, 2008 under Bez kategorii.